Nieruchomości - cenowy szał ogarnął również Poznań!
W górę i w górę. Ceny nieruchomości ciągle szybują osiągając maskymalne kwoty za minimalne powierzchnie. Jeszcze niedawno wzrosty dotyczyły głównie sprzedaży mieszkań w Warszawie, ceny za wynajem mieszkań były w miarę umiarkowane.
Jednak “dobre czasy” już minęły. Ceny nieruchomości rosną już w całym kraju. Najpierw Wrocław, później Kraków (słynny już przypadek 9 m kwadratowych za 100 000 zł), teraz można zblednąć również słysząc hasło nieruchomości Poznań. Do odległej przeszłości należą kwoty rzędu 4 000 zł za metr. Obecnie trzeba się się nastawić na kwotę co najmniej dwukrotnie wyższą. A i tak warto się pospieszyć - inaczej czekają nas ceny “warszawskie” - 250 000 za niespełna 30 metrową kawalerkę na obrzeżach miasta.
Problemem jest również dostępność “sensownych” ofert. Do dyspozycji mamy powiedzmy 200 000 zł - wieloletnie zarobiki. No i oczywiście ta kwota to dostępny kredyt. Wybieramy ofertę, jedziemy na miejsce po czym okazuje się, że następne 30 lat mamy spłacać doprowadzoną do ruiny malutką klitkę. I na co przyda się w tym momencie wywalczona podwyżka?
Czy są jakieś szanse na poprawę sytuacji? Raczej niewielkie. Na czynniki wewnętrzne raczej nie ma co liczyć. Kolejne rządy dużo mówią, przed każdymi wyborami wszystkie partie obiecują kolejne miliony mieszkań, któraś z nich wygrywa po czym… nie dzieje się nic. Do tego rozwój naszego kraju paradoksalnie zamiast umożliwić nam kupno własnego M powoduje tylko i wyłącznie wzrost cen. Jedyna szansa (poza cudownym zmądrzeniem władzy) jaką widzę to wyjście z rynku inwestorów zachodnich zachęconych lepszymi perspektywami wzrostu u naszych mniej zamożnych sąsiadów. Tylko ich z reguły stać na inwestowanie i u nas i obok…
Tagi: mieszkania, nieruchomości, Poznań, wynajem mieszkań
Kategoria: Dom i ogród
Zobacz także: Oddaj swój głos:
